Zaufać intuicji...

[ Ania Chraniuk ] -

30-04-2016

Minął prawie miesiąc od mojej ostatniej superwizji, na której chciałam popracować normatywnie - nad zadawaniem pytań. Przyspieszone bicie serca, grupa jak nigdy bardzo liczna. Mnóstwo doświadczonych, praktykujących coachów - kilku nowych, których dopiero co miałam przyjemność poznać. Czułam ogromną gotowość do pracy, ponad to byłam po sesji z klientką - zgłosiłam się więc bo czułam, że muszę się sprawdzić. Przed wyjściem na środek usłyszałam: ZAUFAJ SWOJEJ INTUICJI... Wtedy absolutnie nie wiedziałam co to oznacza. A raczej wiedziałam, ale tego nie czułam... spinałam się w środku, pilnowałam sama siebie, kontrolowałam każde pytanie, w głowie kołatały się zasady prowadzenia sesji coachingowej. Informacja zwrotna od grupy i superwizorki była pozytywna - pytania są dobre, krótkie, konkretne, trafiające w sedno. Znalazło się też kilka obszarów do wzmocnienia, ale przecież teraz nie o tym.

 

Od tego czasu w mojej głowie, mimo tego iż cela na superwizję był normatywny i dotyczył pytań, kołatało się słowo INTUICJA. Spotykałam ją na każdym kroku, choć nie byłam na nią uważna... Omijałam, lekceważyłam... Troszkę jakbym się jej bała, jakbym broniła przed poddaniem się jej. Wszystko pękło podczas ostatniej mojej sesji z klientką... kręciłyśmy się wokół tematu. Uciekała mi, zręcznie wymijała pytania dla niej trudne, wskazując że coś innego jest jednak ważne. Trzymając się zasad i reguł, zadając mocne pytania - nie mogłam jej zatrzymać, wybić ze strefy komfortu i dotknąć sedna... Złościłam się sama na siebie, że coś nie działa, że się staram a nie mogę "złapać drugiego dna", mimo że czułam że ono jest... No właśnie CZUŁAM. Kiedy poczułam (a była już końcówka sesji) zrozumiałam co znaczy ZAUFAJ INTUICJI... Wiedziałam, że to coś we mnie w środku było po coś, że ostatnia superwizja i moja ekspozycja była po coś, choć tak naprawdę nie o pytania chodziło, a o intuicję, o uwierzenie w siebie, o zaufanie sobie i poprowadzenie klienta zgodnie z INTUICJĄ - etycznie, zgodnie ze standardami, ale jednak ufając swojej INTUICJI. Końcówka sesji, a ja - coach, dokonałam wielkiego odkrycia niczym Krzysztof Kolumb - uśmiechnęłam się w środku do siebie i... stała się magia - klientka rzucona na głęboką wodę, ruszona z miejsca - przed lustro, w ciągu 10 minut doszła do rozwiązania, odkryła to nad czym tak długo pracowała i podsumowując stwierdziła, że cel sesji osiągnęła na 10 !!!

 

Byłam z siebie dumna, wiedziałam już, że puściła blokada która we mnie siedziała a ja diagnozowałam ją jako problem z zadawaniem pytań... Wiedziałam, że chodziło o intuicję, o wiarę w siebie, w swoje kompetencje, umiejętności ale też zwykłą, ludzką wrażliwość...

 

Wtedy mocno poczułam ową INTUICJĘ, nadal czuję i wiem, że warto było czekać, wyjść na środek, by zrozumieć, utwierdzić się w przekonaniu, że superwizja ma moc - moc nieocenioną, a że nie zawsze działa od razu no cóż...

 

WSŁUCHAJ SIĘ W SIEBIE I ZAUFAJ INTUICJI -

JEŚLI NADAL SIĘ OBAWIASZ

- ODWAŻ SIĘ, POCZUJ MOC I SIŁĘ -

NA PEWNO NIE POŻAŁUJESZ !!!