Superwizor coachingu – trudny fach?

[ Ania Chraniuk ] -

30-11-2016

Hmmm… od pewnego czasu jestem z tej drugiej strony i… powiem szczerze, prosto z serducha – TO NIEZMIERNIE TRUDNY FACH. Oj trudny, bardzo trudny… Pracując jako superwizor ważne jest nie tylko ilość przepracowanych godzin z Klientami - Twoje doświadczenie jako coach, czy wiedza. Będąc superwizorem, trzeba mieć w sobie to „coś”. I właśnie to „coś” sprawia największą trudność. Niemal niemożliwym jest nazwanie tego jednym słowem, a na myśl przychodzą: intuicja, uważność, ale też odwaga (wiara w siebie i zaufanie do swoich kompetencji), umiejętność bycia sobą – bycia sobą dla innych czy elastyczność.

 

INTUICJA – ponieważ nie wszystko da się logicznie wytłumaczyć, nie wszystko opisane będzie w książkach, nie na wszystko jest teoria. Nie wszystko z czym przychodzi Coach-Klient superwizji jest zwerbalizowane, jasno i konkretnie nazwane. Zatem ważne jest aby mieć intuicję, wyczucie, aby wiedzieć kiedy, gdzie, z jakim pytaniem wyjść do naszego Klienta, aby mu służyło, aby było dla niego użyteczne…

 

UWAŻNOŚĆ – podczas prowadzenia superwizji należy być maksymalnie skupionym, maksymalnie być tu i teraz, aby nic ważnego i istotnego, nic co mogłoby posłużyć Klientowi nam nie umknęło. Poza tym uważność musi być nie tylko na jedną osobę (wyjątek stanowi superwizja indywidualna), ale na całą grupę – na ich potrzeby, oczekiwania, na to z czym przyszli, z czym chcą wyjść. I faktem jest, że zazwyczaj osób uczestniczących aktywnie w superwizji są dwie, na sali mamy ich więcej (pięć, osiem, czy dziesięć) – i mimo że znaczna ich większość uczestniczy w superwizji biernie, są i „coś” z niej wynoszą, o nich też należy zadbać, o nich też należy pamiętać i być na nich uważnym.

 

ODWAGA – w dawaniu informacji zwrotnej, odwaga w zaufaniu swojej intuicji czego tak naprawdę trzeba w danym momencie klientowi, jakie pytanie mu zadać, jak poprowadzić aby odkrył, zobaczył, wyniósł to co dla niego najbardziej użyteczne. Pojawia się też aspekt wiary w siebie i swoje kompetencje, w swoją wiedzę, doświadczenie. Z odwagą łączy mi się mocno dawanie sobie prawa, prawa do popełniania błędów jako superwizor, do uczenia się (tu dla superwizorów ważna jest interwizja, ale o tym może innym razem J ). My też się uczymy, my też możemy się mylić i czasami źle trafić z pytaniem, źle poczuć klienta. Ważne jednak aby mieć odwagę do działania, do pracy jako superwizor, do popełniania błędów (jeden raz tych samych), odwagę do uczenia się na nich. Niezwykle istotna jest tu zdrowa pewność siebie, bo jak mówi mój Superwizor – „Nie możesz być jak taka szara myszka, stojąca z boku – nie pytaj czy możesz – tylko mów. Ty tu jesteś autorytetem, masz wszystko czego Ci potrzeba”.

 

BYCIE SOBĄ – bo buduje naszą autentyczność, bo pozwala wypracować swój styl jako superwizor, bo daje nam wiarygodność i Klientów, którzy właśnie za to będą nas cenić, będą nam ufać. Nie ma co kopiować innych w ich stylu pracy, choćby podobał nam się najbardziej na świecie. Z doświadczenia wiem, że superwizja może być mniej lub bardziej dyrektywna, ale może być też poprowadzona bardzo miękko (choć nie opiekuńczo w stosunku do Klienta), każda z nich może dać Klientowi wymierne efekty, pod warunkiem że superwizor ma taki styl, że on jest jego, że nie kopiuje, nie udaje, nie stara się być kimś innym. Ważna jest tu chociażby nasza naturalna spontaniczność, czy humor… to jacy jesteśmy naprawdę, bo fakt że jesteśmy superwizorem i wspieramy w rozwoju innych nie oznacza, że musimy się „nadymać jak balon” i nakładać maskę.

 

ELASTYCZNOŚĆ – chyba najważniejsza cecha. Superwizor musi być elastyczny, musi umieć dopasować proces do Klienta, z tym z czym przyszedł, czego oczekuje, z czym chce wyjść. Klienci są różni, nie da się ich włożyć w jeden worek (choć pewnie kiedyś znajdzie się ktoś, kto spróbuje ich włożyć chociaż w kilka worków). Każdy ma inne doświadczenia, wiedzę, potrzeby… poza tym może mieć inny stopień akredytacji niż my, może być bardziej znany, bardziej aktywny, starszy niż my. To co ważne w takiej chwili to umiejętność bycia sobą, posiadanie odwagi, intuicja, ale też właśnie ELASTYCZNOŚĆ, umiejętność dopasowania się do takiego klienta, poprowadzenie tak procesu aby był dla niego użyteczny. Umiejętność zrezygnowania np. ze struktury na rzecz refleksyjnego uczenia się. W cesze tej należy pamiętać o tym, iż jeśli coach przyszedł do nas na superwizję, zapłacił za nią to oznacza, że też się z czymś boryka, też ma swoje potrzeby i oczekuje wsparcia. Każdy, absolutnie każdy coach potrzebuje bowiem superwizji… a my możemy mu ją przecież dać.

 

Jak patrzę na te cechy, to pojawia mi się refleksja, że powinno być ich jeszcze więcej – choć dla mnie to one wydają się kluczowe. Dla mnie połączenie tych cech daje nam to „coś”, „coś” co sprawia że z mniejszą lub większą łatwością prowadzimy superwizję i jest ona użyteczna. Oczywiście co by nie mówić, im większe doświadczenie w prowadzeniu superwizji, tym większy procent wskazanych cech nabywamy… Mam jednak nieodparte wrażenie, że po każdym prowadzeniu superwizji Superwizor musi zadbać o siebie, bo bycie Superwizorem to trudnych, acz fascynujący fach. I jakie emocje, myśli, sytuacje nie miałyby miejsca stwierdzam, że uwielbiam tą robotę.

 

UśmiechUśmiechUśmiech