Po co Ci ta superwizja, czyli wyznanie coacha...

[ Ania Chraniuk ] -

12-02-2016

No właśnie po co? Przede wszystkim dlatego, że wiem jak ważne w mojej pracy jest abym zadbała o siebie - a na superwizji dbam i to bardzo mocno. Jak zaczynałam dwa lata temu uczęszczać na grupę superwizyjną nie do końca wiedziałam, nie miałam przekonania że jest to niezbędne w mojej pracy. Jednak teraz z pełnym przekonaniem stwierdzam że jest to absolutnie coś niezbędnego. Z superwizji wyniosłam też pewną wartość dodaną - otworzyłam się na Klientów i odkąd w niej uczestniczę mam ich więcej... jakby taka siła przyciągania - dbam o siebie by lepiej służyć moim klientom, a oni chętniej do mnie przychodzą. Poza tym dzięki superwizji dojrzałam, dojrzałam jako coach, ale też jako człowiek. Idąc dalej - po co? Bo na bieżąco mogę pracować i korygować to, co dla mnie w pracy coacha jest trudne, bo mogę uzyskać informację zwrotną niezwykle konstruktywną, która pozwoli mi być jeszcze lepszą. Bo uwielbiam się rozwijać, bo - zaryzykuję - jestem od tego uzależniona, bo czuję wtedy że idę do przodu, że coś się dzieje, że w głowie pojawiają sie nowe pomysły, że staje się otwarta na nowe - chociażby na nowego klienta, innego niż do tej pory. I wydawałoby się - co przez dwa lata można nowego robić, odkryć, ileż można szlifować swoje kompetencje w końcu schemat superwizji niemal zawsze jest ten sam? A właśnie i tu ogromne zaskoczenie - można. To niesamowite, ale to jest właśnie magia i siła superwizji - nie może się znudzić, nie staje się powszechna, nie powiela emocji, uczuć, doświadczeń - każde jest inne, choćbyś kilka, ba kilkanaście razy pracował na jednym. Umiejętny superwizor, ale też grupa w której jesteś pozwoli Ci odkryć za każdym razem coś nowego, coś innego, coś wartościowego. Ach, i właśnie - GRUPA !!! Po co mi to? Dla ludzi, z którymi się tam spotykam. Dla wspaniałych, inspirujących, niesamowitych i co najważniejsze wspierających...

 

I oczywiście - wolałabym być w domu, z bliskimi, zajadać pizzę, ale nie w te dni kiedy mam superwizję, bo to jest czas dla mnie, dla mnie jako coacha, to czas do rozwoju abym zawodowo była bardziej profesjonalna. Ale też te trzygodzinne spotkania superwizyjne, to czas dla mnie, abym stawała się lepszym człowiekiem - abym lepiej siebie rozumiała siebie, abym była szczęśliwsza.