Małe tournee z SUPERWIZJĄ…

[ Kasia i Ania ] -

6-10-2016

Co czuję po przeprowadzonych warsztatach z superwizji?

 

Ania: Przede wszystkim ogromny spokój i mam wrażenie, że to był kawał dobrze wykonanej pracy. Pojawiają mi się też refleksje, jak wiele jeszcze pracy przede mną, ile jeszcze trzeba się nauczyć, ile doświadczyć. Jednak na ten moment jest mi dobrze – czuję, że jest to ten kawałek mojej (naszej) pracy który jest mi szczególnie bliski, który jest dla mnie ważny i nad którym bardzo chcę się pochylić z większą uwagą. Jest też jeszcze jedno odczucie, o którym powiedziałam Ci już wcześniej – czuję się Partnerem w prowadzeniu Superwizji. I to odczucie jest dla mnie ważne zawodowo, ale też prywatnie. Mocno mówi mi, że trzeba się rozwijać, ale też że przychodzi taki moment, aby się pokazać i troszkę wejść w eksperckie buty, bo i wiedza i doświadczenie są.

Kasia: Ja odczuwam przede wszystkim satysfakcję… z tego, że coraz więcej ludzi chce doświadczać superwizji i że dzięki temu co robimy, przybliżamy ich do tego. Pojawia się ważna kwestia „oddemonizowania” samej superwizji. Pokazania, że pomimo tego, że jest wyjściem poza strefę komfortu, może być też przyjemna, prosta i po prostu potrzebna.

 

Co wiem więcej?

 

Ania: Więcej? Na pewno jeszcze bardziej przekonałam się o tym, że superwizja ma moc, że to wspaniała idea i trzeba zrobić wszystko aby jak najwięcej coachów czy osób pracujących z wykorzystaniem metod coachingowych się jej poddawało. Wiem, że każdy bez względu na poziom akredytacji, bez względu na to ile ma godzin przepracowanych podczas superwizji przepracowuje coś i wynosi dla siebie. Mało tego, nie musisz podczas superwizji grupowej być na środku, nie musisz być uczestnikiem uczestniczącym bezpośrednio, ale możesz być obserwatorem. Bliskość tematów bywa zaskakująca. Mam też taką refleksję już nie dosłownie jako superwizor, ale też coach – każdy coach ma swój styl coachingowy i bardzo ważne dla naszej pracy jest to aby być jego świadomy. Każdy coach może pracować inaczej, ważne aby było to użyteczne dla klienta.

Kasia: Ja na pewno wiem teraz, że warto ufać swojej intuicji jako Superwizor. Pracować zgodnie ze standardami, ale też zgodnie z własnym stylem. Poziom misyjności tej pracy jest tak wysoki, że według mnie musi być absolutnie spójny z nami. Ze mną jako człowiekiem. Co to oznacza dla mnie? Nawet jeżeli jako Superwizor, wiem i potrafię więcej, to moja praca z Coachem cały czas może być partnerska. Przejawia się to przede wszystkim w mojej postawie, która jak się okazuję stwarza przestrzeń do rozwoju. (Dziękuję mojemu klientowi za te słowaJ).

 

Czego się nauczyłam jako Superwizor?

 

Ania: Że trzeba być sobą, że jak się prowadzi superwizję, to wchodzi się w buty Superwizora i wtedy nie 90, nie 99, ale 100% Twojej uwagi musi być na Sali, musi być skierowane na grupę, na osobę poddającą się superwizji – wtedy ma to sens, wtedy osiąga się niezwykłe efekty, nawet jeśli grupa jest nowa, jeśli uczestników nie znasz. I tu pojawia się kolejna rzecz – atmosfera – ona jest bardzo ważna w prowadzeniu superwizji grupowej (chyba tym bardziej, kiedy grupa jest nowa, kiedy są w niej nowi uczestnicy). Superwior musi ją stworzyć (oczywiście przy wsparciu grupy), ale od niego ona zależy. I tu przychodzi mi na myśl, że ważne jest też jaki jest sam superwizor, co sobą reprezentuje, na ile jest otwarty, na ile swoje obawy zostawił za drzwiami i na ile potrafi być dla grupy. Bardzo mocno pokazuje mi się tutaj kwestia bycia sobą – bycia autentycznym.

Kasia: Tak, autentyczność jest absolutnie kluczowa…. Pomaga też tworzyć swój własny, unikatowy styl pracy superwizyjnej. Nie tylko ważne jest to jakimi narzędziami się posługujemy, jaki model pracy nam towarzyszy, lecz przede wszystkim jacy MY jesteśmy. Ja nauczyłam się przede wszystkim elastyczności… trzy superwizje, trzy różne grupy, różne oczekiwania i gotowość do doświadczania. Prowadzę superwizję według własnego autorskiego modelu, ale lubię patrzeć na niego jak na pewne ramy… Pracując jako Superwizor tak naprawdę dopasowuję się do potrzeb uczestników - niezależnie czy na sali jest Coach MCC, PCC, ACC czy ten chwilę przed akredytacją….

To wspaniałe doświadczenie i to co lubię w tej pracy najbardziej, to fakt, że jeszcze wiele mogę się w niej nauczyć!

 

 

ZAPRASZAMY DO DOŚWIADCZANIA SUPERWIZJI!!!

SUPERWIZJA MA MOC!!!