JAK TO JEST SIĘ ROZEBRAĆ... WYZNANIE COACHA

[ Ania Chraniuk ] -

15-06-2016

Zgodnie z oczekiwaniami tak się dzieje, pełna energii, optymizmu, gotowości i jak się później okazało dojrzałości (Gosiu, dziękuję za jej uświadomienie), jadę na superwizję. Wchodzę, mnóstwo przyjaznych twarzy, uściski, powitania, krótkie rozmowy... Czuję się cudownie, niesamowita grupa, ogromne zaufanie i otwartość, czuć wspaniałe, wyzwalające flow między nami - coachami. Teraz siedząc już w domu myślę, że to niesamowite iż jakby nie patrzeć, przypadkowo dobrani ludzie mogą być sobie tak bliscy, tak wspierający, tak odważni i dojrzali.

 

Oczywiście wychodzę na środek - omawiam na czym mi zależy, prowadzę sesję... w sumie jestem z niej zadowolona, w sumie klient osiągnął cel, w sumie było wszystko co być powinno, ale...

 

...no właśnie pojawia się ALE... kiedy moja Superwizorka zadaje pytania, kiedy robimy podsumowanie wszystko pęka - pęka we mnie... oczy zaszkliły się, opadam na krześle, biorę głęboki oddech i... wszystko jest absolutnie jasne: PRZECIEŻ NIE O TO MI CHODZIŁO, PRZECIEŻ TO NIE JEST SEDNO SPRAWY, PRZECIEŻ TO NIE BYŁAM JA !!!

 

Przewrotne, bo przecież w sumie było ok, jednak w sumie nie wystarczy - tu chodzi o coś więcej. O co? O to, że czasami ktoś lub coś (zupełnie przypadkowo, nie mając złych intencji) wrzuci nam do głowy jakieś hasło, które tak mocno będzie w niej pracowało, że skupimy się na nim, nie widząc innych możliwości, nie widząc pięknych, mocnych i wspierających słów wypowiedzianych przez inną Osobę. Przyjmiemy je jako fakt, a nie sprawę do przemyślenia, przeanalizowania... To hasło (nie nasze, czyjeś) będzie tak mocno na nas oddziaływało, że zapomnimy o sobie zupełnie... I to jest dla mnie kluczowe - dla mnie jako człowieka, jako coacha - zawsze pamiętaj o sobie, o tym kim jesteś, jaki jesteś. A przekładając to na coaching, DROGI COACHU, pamiętaj o swoim stylu coachingowym, on mówi o Twojej autentyczności, o tym jaki jesteś, mówi prawdę o Tobie, a ona jest najbardziej pożądana.

 

We mnie się dzieje, mam w sobie najróżniejsze na świecie emocje od złości po euforię graniczącą z olśnieniem :)

 

Wiem jednak jedno - ZAUFAJ SOBIE I SWOJEJ INTUICJI. Słuchaj innych, ale weź z ich słów to, co dla Ciebie jest użyteczne i najbardziej wartościowe, reszcie pozwól by uleciała, reszta nie jest Ci potrzebna.

 

Po raz kolejny przekonałam się, że superwizja ma moc, a wszystko dzieje się "po coś". Ja dziś poddając się superwizji odkryłam drugie dno - odkryłam wartość samej siebie i co najważniejsze zadbałam o swoich klientów - swój kawałek ogródka przepracowałam pod okiem najwspanialszego na świecie superwizora i w otoczeniu cudownych, przyjaznych i wspierających mnie innych coachów. Nie eksperymentowałam na swoich klientach, co jest niewątpliwą korzyścią dla nich, co więcej "oczyściłam się" i wiem że jestem teraz dla nich jeszcze bardziej użyteczna, że jestem sobą, mam swój styl coachingowy i jest mi z tym cholernie dobrze!

 

I na koniec mam taką refleksję - dobrze jest się czasami rozebrać, popatrzeć na to co mamy, aby później wybrać i ubrać się w te rzeczy, które czujemy, że są dla nas. Więc ja ubieram to, co napisała mi niesamowita Osóbka, a ja to czytałam, ale wcześniej nie rozumiałam:

 

Jesteś odważna i piękna w tej odwadze!!!

 

I z tego miejsca dziękuję wszystkim za dzisiejszą superwizję :)